Liturgia Słowa:
Dz 2,14a.36–41, Ps 23,1–2ab.2c–3.4.5.6, 1P 2,20b–25
J 10,1–10
Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi
do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i
rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu
otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i
wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce
postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz
będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych”.
Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni
nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich
Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy,
którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich
owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony –
wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby
kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały
je w obfitości”.
Komentarz
Piękne jest porównanie się Jezusa do bramy. Brama to miejsce
przejścia. Wprowadza do środka i wyprowadza na zewnątrz. Daje przestrzeń
wolności. Jezus jest tym, który daje wolność, który łączy Stary i Nowy
Testament, prawo i łaskę, Torę i Ewangelię, świat i Kościół. Nie można dotrzeć
naprawdę do Boga, drugiego człowieka, a nawet samego siebie, pomijając
Chrystusa. Kto tak czyni, jest tym, który przychodzi, aby coś zyskać tylko dla
siebie, jak złodziej czy przestępca w wymiarze duchowym czy relacyjnym,
kradnąc, niszcząc czy zabijając radość, dobre imię, jedność. Ten, kto
przechodzi przez Jezusa, przez osobistą relację z Nim, podobnie jak On prowadzi
innych do życia w pełni.