Liturgia Słowa:
Iz
42,1-4.6-7; Ps
29,1-2,3ac-4,3b i 9b-10; Dz 10,34-38
Łk 3,15-16.21-22
Gdy lud oczekiwał
z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on
Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie
mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów.
On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem”.
Kiedy cały lud przystępował do chrztu,
Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch
Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał
się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.
Komentarz
Wyrazista osobowość Jana Chrzciciela i oddanie,
z jakim wypełniał swoją misję, mogły w wielu zrodzić myśl, że to on jest
zapowiadanym Mesjaszem. Lecz Jan cierpliwie wyjaśniał: – Czekamy na Tego, który
będzie „chrzcił Duchem Świętym i ogniem” (Łk 3, 16). Kiedy więc Jezus staje
przed nim w wodach Jordanu, Jan jest bardzo przejęty. Wie, że Jezus nie
potrzebuje chrztu pokuty, którego on udziela, bo jest bez grzechu, pełen Bożego
Ducha. Jednak konsekwentnie i do końca wypełnia misję, jaką otrzymał od Boga.
Jest też świadkiem, jak Syn Boży przychodzi wypełnić misję powierzoną przez
Ojca. Jezus zniża się do mnie, bierze na siebie wszystkie moje grzechy i
słabości. W wodach chrztu pokazuje mi drogę mojego odrodzenia. Wskazuje, że
również do mnie odnoszą się słowa Ojca: „Ty jesteś moje dziecko umiłowane, w
tobie mam upodobanie”. Nie jestem zatem zdany wyłącznie na siebie.
,,Ewangelia 2018”