Liturgia Słowa:
Mdr 2,12.17-20; Ps
54,3-4.5.6 i 8; Jk 3,16-4,3
Jezus i Jego
uczniowie podróżowali przez Galileę, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o
tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: „Syn Człowieczy będzie wydany w
ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie”. Oni
jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać.
Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu,
zapytał ich: „O czym to rozmawialiście w drodze?” Lecz oni milczeli, w drodze
bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy.
On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich:
„Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą
wszystkich”.
Potem wziął dziecko; postawił je przed nimi i
objąwszy je ramionami, rzekł do nich: „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię
moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego,
który Mnie posłał”.
Komentarz
Jeśli ktoś chce być pierwszy…” (Mk 9, 35). Testy, rankingi, plebiscyty –
wszystko po to, by wskazać najlepszych i zawstydzić tych, co się nie załapali.
Tak wiele od siebie wymagamy, by nie być tymi ostatnimi. I nierzadko płacimy
wysoką cenę za sukces. A może warto zacząć pielęgnować w sobie skromność i
umiarkowanie? Naturalna, zwyczajna przeciętność została dziś ograbiona z
szacunku. A przecież starożytni filozofowie powtarzali: in medio virtus –
‘cnota leży pośrodku’. Nie wstydźmy się zdrowej przeciętności. Zwyczajności
dziecka, które Jezus stawia uczniom za przykład. Jeśli kierujemy się wyłącznie
kategorią sukcesu, najwyższymi dążeniami, to nie zapominajmy, że upadek z
wysokości zwykle kończy się tragicznie.
,,Ewangelia
2018”