02.01.2022 r. II Niedziela po Narodzeniu Pańskim
Liturgia
Słowa:
Syr 24, 1-2. 8-12, Ps
147, 12-13. 14-15. 19-20, Ef 1, 3-6. 15-18
J 1, 1-18
Słowa Ewangelii według Świętego Jana.
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na
początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z
tego, co się stało.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności
świeci i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na
świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie
był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat
przychodzi.
Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak,
którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą
w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga
się narodzili.
A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.
Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym
powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był
wcześniej ode mnie».
Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo
zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa
Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o
Nim pouczył.
Komentarz
Nie da się żyć w ciemności
Janowe sformułowanie: Była światłość prawdziwa,
sugeruje, że może istnieć też światłość fałszywa, zwodnicza; światłość, która
tak naprawdę sprowadza mrok. O największym z upadłych aniołów wiemy, że ma na
imię Luciferus – „niosący światło”. Cóż to za światło, które wypełnia człowieka
mrokiem? Można szukać nadziei poza Chrystusem. Wielkości poza Chrystusem.
Miłości poza Chrystusem. Życia poza Chrystusem. Można nawet okłamywać samego
siebie, że w zwodniczym świetle grzechu życie jest piękne i dobre. To fałszywe
światło grzechu porównać można do wybuchu bomby atomowej. Przez chwilę
doświadczamy niebywałego blasku, lecz ta chwila kosztuje nas życie. Takie
promieniowanie zabija. Tylko Chrystus, z wysoka Wschodzące Słońce (Łk
1, 79), jest prawdziwym światłem, które daje życie. Każdy zwodniczy blask
blednie wobec życiodajnej jasności Zbawiciela.