Liturgia Słowa:
Ez 2, 2-5, Ps 123 (122),
1b-2. 3-4, 2 Kor 12, 7-10
Słowa Ewangelii
według Świętego Marka
Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A
towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w
synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego?
I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego
ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona?
Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim.
A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie,
wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony».
I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na
kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu.
Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
Komentarz
Najtrudniej być świadkiem wiary wśród
najbliższych, w gronie przyjaciół. Kiedy wokół nas brakuje zaufania i
zawierzenia Bogu, a ludzie kierują się jedynie własną mądrością, doświadczamy
sytuacji Nazaretu. Dopóki człowiek zamyka się na prawdę, na obecność Boga w
swoim życiu, nie jest możliwa jakakolwiek przemiana, wewnętrzne uzdrowienie. To
grzech niedowiarstwa nie pozwala postępować w wierze. Święty Augustyn w jednym
ze swoich kazań mówił o oczach serca i oczach wiary. Podkreślał, że oczy wiary
są lepsze, silniejsze niż wzrok cielesny.