Liturgia Słowa:
Dz 2, 1-11,Ps 104; Rz 8,
8-17
J 14, 15-16. 23b-26
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeżeli Mnie
miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a
innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze.
Jeśli Mnie kto
miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do
niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje
słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie
posłał, Ojca.
To wam
powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec
pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja
wam powiedziałem».
Komentarz
Któż z nas nie prosił o światło Ducha
Świętego, gdy miał podjąć jakąś ważną decyzję? Któż nie wołał do Niego,
znajdując się na życiowym rozdrożu? Któż nie przywoływał Jego pomocy, gdy miał
do wykonania jakieś ważne i odpowiedzialne zadanie? Zwykło się mówić o Duchu
Świętym jako o „Wielkim Nieobecnym” czy „Bogu Nieznanym”. To nie do końca
prawda. Raczej traktujemy Go podobnie jak koło ratunkowe na łodzi czy koło
zapasowe w samochodzie. Na co dzień nie zwracamy uwagi na te elementy
wyposażenia, nawet może nie wiemy, gdzie należy ich szukać, ale w razie nagłej
potrzeby, jakże zbawienna jest ich obecność! Z Duchem Świętym bywa podobnie… na
co dzień pomijany, wzywany jest w sytuacji wyższej konieczności. Z Nim sprawa
wygląda inaczej niż w popularnym teleturnieju – nie ma ograniczeń w korzystaniu
z tego „Koła Ratunkowego”, jakie proponuje nam dzisiaj i reklamuje sam Jezus.