Liturgia Słowa:
Ez 2,2-5; Ps
123,1-2a.2bcd.3-4; 2
Kor 12,7-10;
Mk 6,1-6
Jezus
przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy
nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze.
A wielu, przysłuchując się, pytało ze
zdziwieniem: „Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda
dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba,
Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?” I
powątpiewali o Nim.
A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie,
wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. I nie
mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i
uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie
i nauczał.
Komentarz
Bliskim Jezusa wydawało się, że wiedzą o Nim wszystko. Był przecież synem Maryi, bratem Jakuba, Jego krewni mieszkali pośród nich. Bardziej wierzyli swojemu doświadczeniu i własnym przekonaniom niż mądrości Jego słowa i Bożej mocy, która objawiała się przez cuda. Podobnie postępujemy, kiedy kwestionujemy Boże działanie w naszym życiu, opierając się wyłącznie na tym, co wydaje nam się prawdziwe. Jeśli ktoś rezygnuje z walki z grzesznym uzależnieniem, bo dotychczasowe zmagania nie przyniosły spodziewanego efektu, to znaczy, że uległ pokusie niewiary w moc łaski Bożej. Czy jest bowiem coś, czego Bóg nie mógłby dokonać w swoim nieskończonym miłosierdziu? Chrześcijańska wiara polega na tym, że człowiek bardziej ufa Bogu niż sobie i swoim doświadczeniom.
,,Ewangelia 2018”