Słowo na niedzielę

08.06.2018r. XIV Niedziela Zwykła


Liturgia Słowa:

Ez 2,2-5; Ps 123,1-2a.2bcd.3-4; 2 Kor 12,7-10;

Mk 6,1-6

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze.
A wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: „Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?” I powątpiewali o Nim.
A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

  

Komentarz

 

Bliskim Jezusa wydawało się, że wiedzą o Nim wszystko. Był przecież synem Maryi, bratem Jakuba, Jego krewni mieszkali pośród nich. Bardziej wierzyli swojemu doświadczeniu i własnym przekonaniom niż mądrości Jego słowa i Bożej mocy, która objawiała się przez cuda. Podobnie postępujemy, kiedy kwestionujemy Boże działanie w naszym życiu, opierając się wyłącznie na tym, co wydaje nam się prawdziwe. Jeśli ktoś rezygnuje z walki z grzesznym uzależnieniem, bo dotychczasowe zmagania nie przyniosły spodziewanego efektu, to znaczy, że uległ pokusie niewiary w moc łaski Bożej. Czy jest bowiem coś, czego Bóg nie mógłby dokonać w swoim nieskończonym miłosierdziu? Chrześcijańska wiara polega na tym, że człowiek bardziej ufa Bogu niż sobie i swoim doświadczeniom.                                                                                                 

                                                                                                                                                                            ,,Ewangelia 2018”