Liturgia Słowa:
Wj 20,1-17; Ps19,8.9.10.11; 1 Kor 1,22-25;
J
2,13-25
Zbliżała się
pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał
tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami
bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich
ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły
powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a
nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że
napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.
W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec
nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę
świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”.
Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty
ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”
On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli
sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które
wyrzekł Jezus.
Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu
uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał
się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o
człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.
Komentarz
Bóg dobrze nas
zna. Ewangelista zauważa, że Jezus nie potrzebował ludzkiego świadectwa, bo
wiedział, co kryje się w człowieku. Zdarzają się osoby, których ta Boska wiedza
paraliżuje. Skoro On wie o mnie wszystko, to już po mnie. Żadna słabość,
potknięcie ani grzech nie ujdą Jego uwadze. Ale tak naprawdę to pogański sposób
myślenia. Zakłada bowiem obraz Boga jako surowego arbitra ludzkiego życia.
Wielu pogańskim bóstwom przypisywano wrogość wobec ludzi, aby więc zjednać ich
przychylność, starano się czymś je przekupić. Nasz Bóg jest miłością. Nie ma
nic wspólnego z pogańskimi bożkami. Zna nas, co oznacza, że w swoim Boskim
Sercu cieszy się każdą odrobiną dobra, którą w nas dostrzega. Widzi więcej,
lepiej, dalej, spoglądając na nas z największą czułością i wrażliwością.