Liturgia Słowa:
2 Krn 36,14-16.19-23; Ps 137,1-2.3.4-5.6; Ef
2,4-10;
J 3,14-21
Jezus powiedział do Nikodema: „Jak Mojżesz
wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby
każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat,
że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął,
ale miał życie wieczne.
Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po
to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega
potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię
Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat,
lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich
uczynki.
Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża
się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy,
zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”.
Komentarz
Dramatycznie brzmią słowa Jezusa: „Kto nie wierzy, już został
osądzony” (J 3, 18). Czy to oznacza, że ktoś deklarujący się jako niewierzący
nie powinien liczyć na Boże miłosierdzie? Czy musimy pogodzić się z tym, że
ktoś z naszych przyjaciół, rodziców, dzieci nie znajdzie po śmierci miejsca w
królestwie Bożym? Mądry poeta ks. Jan Twardowski zalecał, by wsłuchać się w
słowa modlitwy eucharystycznej. Kapłan prosi Boga podczas Mszy św.: „Pamiętaj,
Panie, o tych, których wiarę jedynie Ty znałeś”. To znaczy, że powinniśmy mieć
nadzieję, iż jest wiara w sercu człowieka, którą zna Bóg, choć my dostrzec jej
nie umiemy.
Ewangelia 2018